wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 6 'Zagadki są po to, by je odkrywać'

Federico 

Owa postać, powoli zbliżała się ku wejściu do mieszkania. 
-Fed..-zaczął mężczyzna, kiedy wyskoczyłem za ściany i rzuciłem się na niego z nożem w ręku. 
-Co ty wyprawiasz?-wrzasnął i dopiero wtedy spostrzegłem że to Fabio, niosący jakiś duży sprzęt na rękach. 
-Oj...przepraszam!
-Czy tobie już całkiem odwaliło?! Chciałeś mnie zabić!-wskazał na nóż na którym zaciskałem palce. 
-Nie...ja spodziewałem się kogoś innego. 
-Kogo niby?!
-Violetta dzwoniła...
-Co? Znalazła się?
-Nie. Zadzwoniła zapłakana i powiedziała że 'będę następny'. Że ktoś...chce mnie skrzywdzić. 
-Nikt nie przyjdzie. 
-Skąd ta pewność?
-Bo jej powiedzieli. Gdyby ktoś na prawdę miał tu przyjść i cię ukatrupić to ona dowiedziała by się już po fakcie. 
-Chcieli tylko wpędzić ją w panikę...
-No dokładnie. A wracając...mogę na chwilę twoją komórkę?
-Po co? 
-Być może uda się ustalić skąd dzwoniła. 

Violetta 

Nadal siedzieliśmy z Leónem w tym pokoju. 
-Przepraszam, nie wiedziałam że to jest...myślałam że to książka!-tłumaczyłam się, a on gestem kazał mi przestać. Był z jednej strony zmieszany, a z drugiej smutny-na pewno się nie gniewał, ale wyglądał okropnie. 
-Ten pamiętnik-powiedział po dość długiej pauzie-Może być odpowiedzią na wszystkie moje pytania. 
-To go przeczytaj. Nic więcej chyba zrobić nie możesz... 

Zeszliśmy na dół, zostawiając pomieszczenie w nienaruszonym stanie- no oprócz tego że zabraliśmy ten pamiętnik. 
-Zadzwonię do Chole-León chwycił za komórkę którą zostawiłam na stole. 
-Sam mówiłeś, że ona nie chce o tym rozmawiać. Najpierw sam sprawdź. 
Spojrzał na mnie przenikliwie. Czułam że moja mina nie wyraża żadnych uczuć. Wszystko było mi takie obojętne!


21:00

León nadal siedzi i czyta pamiętnik swojej mamy. 
-Może zrobić ci coś do jedzenia?-spytałam cicho bojąc się mu przerwać. Podpierał czoło na rękach, tylko od czasu do czasu mrugając. 
W końcu wstał i z trzaskiem zamknął zeszyt. 
-I co..? Znalazłeś coś ciekawego?
-Tak, nawet dużo. Tu jest wszystko o Chole! Okłamała mnie, znała mamę! Mama opisuje tu jej sytuacje ze szkoły, porównuje ją do siebie...! Mieszkały razem, a mama nas nie zostawiła tylko wyjechała do Paryża do pracy, a Chole została tu, bo chciała skończyć szkołę ze znajomymi!
Spojrzałam na niego ze współczuciem. Nie sądziłam że znajdę się w takich sytuacjach podczas pobytu tutaj. Był załamany... 
-Nie wiem jak ty-zaczął ostro- Ja idę spać. 
Milczałam, a on spojrzał na mnie jakby nie rozumiał tej ciszy... Ale co miałam mu powiedzieć?
 Dziwnie się czułam, kiedy się na mnie patrzył. Zagadka którą wnosił do mojego życia, przytłaczała mnie- ale coś mi podpowiadało że tego potrzebuję. Zagadka, której nie chciałam rozwiązać, kierując się myślą że magia tkwi w tajemnicy. León był tą tajemnicą. 
Spuściłam wzrok i westchnęłam- Ja też się już położę. 
Znów na mnie spojrzał, ale już nie tym zimnym wzrokiem co przed chwilą, a wzrokiem mówiącym: Przepraszam... 
Ruszyłam w stronę swojej sypialni. Słyszałam jego kroki i jak raz po raz uderza ręką w ścianę. Nie byłam śpiąca, ale w tym pokoju czułam się bezpieczna. Zawsze lubiłam małe przestrzenie. Nagle usłyszałam strzały. 
______________

Hej!
Wiem że średnio ciekawy i krótki, ale obiecuję poprawę. Zbliża się koniec roku szkolnego, i trzeba wziąć się jeszcze za ostatnie poprawy ocen. 
Mam nadzieję na wyrozumiałość z waszej strony ;>

2 komentarze:

  1. Piękny ;33
    Haha,Fede omal nie zabił Fabio xD
    Leos zagadką *-*
    Nawet mi nie przypominaj!
    Na szczęście nie idę po wakacjach do normalnej szkoły, tylko będę mieć prywatnego nauczyciela, ale jeszcze będę Nad tym myśleć, czy nie lepiej iść do normalnego gimnazjum. ;)
    czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń

Autorka bloga ma szczera nadzieję, iż post ci się podobał.
Zostaw komentarz :)