sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 7 (8) 'Cena za wolność'

Hej :)
To powinien być rozdział 7, ale przez długi czas w wyniku mojego błędu, był on rozdziałem 8- już nie zmieniam, ale to tak dla waszej wiadomości ;)


Violetta 
Siedzieliśmy z Leónem pod stołem w kuchni. Na zewnątrz strzelają, a te ściany są cienkie jak papier. 
-Boisz się?-spytałam, na co chłopak odpowiedział mi cicho- Nie. To się zdarza. 
-Legenda głosi że miałam odpoczywać. 
-Nie stresuj się. To najważniejsze. 
-Ciężko się nie stresować, kiedy zostajesz porwana przez gang. 
León podniósł głowę i wpatrywał się w pustą przestrzeń. Wyglądał tak, jakby sobie nagle coś uświadomił, dostał oświecenia- czy coś...
0-Wszystko w porządku?
-Nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda- jego słowa wzbudziły we mnie pierwszy raz poczucie bezpieczeństwa. P r a w d z i w e  poczucie bezpieczeństwa. 
Zbliżyliśmy się do siebie. Zamknęłam oczy, i poczułam jego oddech na policzku. Tak nie wiele brakowało do pocałunku, kiedy łomot przerwał nam piękną chwilę. Ten łomot to naturalnie były i zatrzaskiwane przez Marcela drzwi. Facet rozmawiał przez telefon:
-Tak, dziewczyna jest u nas. Dobra. Jutro omówimy za nią cenę. Nie, nie jej ojciec płaci. Jakiś facet z Chicago.
Przeraziłam się, słysząc te słowa. Czy on mówił o mnie?! Czy miałam zostać żywym towarem?!! 

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 6 'Zagadki są po to, by je odkrywać'

Federico 

Owa postać, powoli zbliżała się ku wejściu do mieszkania. 
-Fed..-zaczął mężczyzna, kiedy wyskoczyłem za ściany i rzuciłem się na niego z nożem w ręku. 
-Co ty wyprawiasz?-wrzasnął i dopiero wtedy spostrzegłem że to Fabio, niosący jakiś duży sprzęt na rękach. 
-Oj...przepraszam!
-Czy tobie już całkiem odwaliło?! Chciałeś mnie zabić!-wskazał na nóż na którym zaciskałem palce. 
-Nie...ja spodziewałem się kogoś innego. 
-Kogo niby?!
-Violetta dzwoniła...
-Co? Znalazła się?
-Nie. Zadzwoniła zapłakana i powiedziała że 'będę następny'. Że ktoś...chce mnie skrzywdzić. 
-Nikt nie przyjdzie. 
-Skąd ta pewność?
-Bo jej powiedzieli. Gdyby ktoś na prawdę miał tu przyjść i cię ukatrupić to ona dowiedziała by się już po fakcie. 
-Chcieli tylko wpędzić ją w panikę...
-No dokładnie. A wracając...mogę na chwilę twoją komórkę?
-Po co? 
-Być może uda się ustalić skąd dzwoniła. 

Violetta 

Nadal siedzieliśmy z Leónem w tym pokoju. 
-Przepraszam, nie wiedziałam że to jest...myślałam że to książka!-tłumaczyłam się, a on gestem kazał mi przestać. Był z jednej strony zmieszany, a z drugiej smutny-na pewno się nie gniewał, ale wyglądał okropnie. 
-Ten pamiętnik-powiedział po dość długiej pauzie-Może być odpowiedzią na wszystkie moje pytania. 
-To go przeczytaj. Nic więcej chyba zrobić nie możesz... 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 5 'Pamiętnik'

León 

Violetta była w 'swoim' pokoju, nadal ściskając moją komórkę w ręce. Ja na jej miejscu, zadzwoniłbym po pomoc, na policję, czy coś...ale ona najwidoczniej myślami była przy Federico. 
Stałem w drzwiach i obserwowałem ją. Klęczała na podłodze- chyba nie wiedziała że tu jestem...
-Dlaczego twój brat uwziął się na mnie i na moją rodzinę?-spytała bez nutki strachu w głosie. Nie spodziewałem się po niej tak odważnego tonu. 
-Marcelo robi wszystko co każe mu tata. Z tego co wiem to twój ojciec szesnaście lat temu pożyczył od mojego kilka tysięcy, na rozwój firmy. Kiedy stał się milionerem, zapomniał o umowie i...
-I trafiłam tutaj. Dlaczego ja, a nie Delice (czytaj: Delajs) 
-Delice to..?
-Jego córka. 
-No zastanówmy się-powiedziałem i usiadłem obok niej- Castillo pożyczył pieniądze szesnaście lat temu...a kto ma szesnaście lat?
-Planowali to, prawda? Wiedzieli że zapomni..że jeśli biznes się rozkręci, to on zapomni... 
-Dobrze znasz tatuśka...A jeśli mogę spytać..dlaczego twoi rodzice się rozstali? 
-Tata nas zostawił dla Esmeraldy. To się stało tak nagle... mama się nie spodziewała takiego ciosu z jego strony. Federico go znienawidził, za to że zrobił jej taką krzywdę. Przez miesiąc mieszkałam u babci, bo mama jedyne co robiła to płakała. A z resztą...po co ja ci to mówię..
-Bo podświadomie tego potrzebujesz. Potrzebujesz takiej rozmowy- nie masz się komu wygadać, ponieważ w rodzinie to temat tabu...
-Myślisz, że wiesz wszystko? 
-Nie. Nie wiem wszystkiego- do dzisiaj nie wiem dlaczego moja mama odeszła, ojciec się mną nie interesuje, a brat jest kryminalistą. Nie wiem...
-Może twoja mama odeszła bo miała dość tego...co tu się wyprawia. 
-Odkryłaś Amerykę...-westchnąłem, a ona odwróciła się gwałtownie. 
-Chodź, coś ci pokażę-powiedziałem i ścisnąłem jej ramię. Wstałem, a ona za mną. Weszliśmy po schodach na piętro, a potem otworzyłem ciężkie drzwi, dużym kluczem.

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 4 'Jesteś następny'

Na początku chcę podziękować Violi17 i Żelkami Naćpanej Natalii (Żelkowi)  za komentarze, które są bardzo motywujące. To im dedykuję ten rozdział. 


Violetta 
-Zgodnie z zaleceniami-León wziął poduszkę i położył ją z brzegu kanapy. 
-Chyba że wolisz leżeć w pokoju...-powiedział i wbił we mnie wzrok. Jego czekoladowe oczy sparaliżowały mnie na parę sekund. 
-Ni-nie-wyjąkałam, a on uśmiechnął się i powiedział- Wiem że mój brat jest brutalnym, sadystą i...i jest socjopatą... ale mnie nie musisz się bać.  
-Yhm-mruknęłam, i położyłam się na wyznaczonym miejscu. Biłam się z myślami- powiedzieć to, czy nic nie mówić...?
-Dziękuję- powiedziałam w końcu, a chłopak zmieszał się jakby nie spodziewał tych słów. 
-Nie ma za co-odpowiedział z uśmiechem. 
Poczułam dziwne łaskotanie w żołądku. 
-Mam nadzieję że nie urażę cię, jeśli skorzystam z materiałów, które mi pozostawiono-powiedział i wziął do ręki zieloną teczkę. 
-Huh?-mruknęłam i się podniosłam, widząc napisane na teczce, czarnym markerem moje nazwisko. 
-Violetta Maria Castillo, urodzona 30 kwietnia 1998 w Buenos Aires. Twoja mama to Angie Samarego, a ojcem jest biznesmen German Castillo. Twoi rodzice rozstali się dokładnie 7 lipca 2004 roku. W 2002 roku wygrałaś konkurs piosenki dziecięcej w przedszkolu do którego uczęszczałaś. W tym samym roku zagrałaś w przedstawieniu na Dzień Mamy pt: Kwiat Paproci. 
W 2003 roku dostałaś propozycję zostania twarzą firmy 'SMILE' zajmującą się sprowadzaniem artykułów dziecięcych z Europy. Twoi rodzice odmówili. W 2006 roku zostałaś zapisana do szkoły muzycznej oraz, prywatnej szkoły podstawowej. W 2007 roku już zostałaś dumą owej szkoły muzycznej, zdobywając główną nagrodę na koncercie zamykającym rok szkolny. Zaśpiewałaś 'Ave Maryja'. 
Po trzech latach nieustających sukcesów, zakończyłaś edukację muzyczną z wyróżnieniem od burmistrza. Przez kolejny rok, z powodu choroby i operacji strun głosowych, nie występowałaś publicznie, ale szybko to nadrobiłaś w roku 2012...