piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 10 'Lindy Moore'




Violetta 

Taksówka zawiozła nas pod centrum handlowe.
-Mam nadzieję, że lubisz przebieranki-powiedział León zabawnie na mnie patrząc.
-Co?-spytałam. Jego poprzednie zdanie nie zbyt do mnie dotarło.
-Nic..-westchnął-Nie myśl, bo się zmęczysz...
-Bardzo śmieszne-parsknęłam, a on się zaśmiał i wciągnął mnie do wnętrza galerii. Nie bardzo wiedziałam gdzie jestem, a tej galerii nie rozpoznawałam, ale grunt że León ma plan.
Poszliśmy w stronę windy. Nacisnęłam guzik i drzwi natychmiast się rozstąpiły, a w środku nikogo nie było. Weszliśmy tam i wjechaliśmy na drugie piętro. Mijaliśmy wejścia do kolorowych sklepów do których aż chciało by się zajrzeć, no ale...nie dzisiaj ;(
Zatrzymaliśmy się przy pomieszczeniu, do którego wchodziło się szklanym korytarzem, a ściany były pokryte czarnym materiałem za szkłem.
-Witaj Betty-przywitał się León, kiedy znaleźliśmy się w studiu fryzjerskim
-Cześć, León! Jak ja dawno cię nie widziałam!-zaskrzeczała tęga kobieta i podeszła do nas.
-O...ciocia Maggie-León najwidoczniej nie spodziewał tej kobiety-Jest Betty?
-Tak...-westchnęła- Właśnie wychodziłam. Betty wyszła na sekundę, powinna niedługo wrócić.
-To my poczekamy...
Kobieta opuściła salon fryzjerski mijając się przy tym z niewysoką, szczupłą blondynka i czarnym fartuszku.
-Hej, co mogę dla was zrobić?
Dziewczyna i León poszli na zaplecze. Nasłuchiwałam ich rozmowy z której wywnioskowałam że mam zmienić wygląd.
Kiedy wrócili, León powiedział:
-Violu, idę na spożywczy- niedługo wrócę.
-Dobrze...
Uśmiechnął sie przyjaźnie i wyszedł.
___
Po jakiś dwóch godzinach miałam grzywkę, blond włosy, nazywałam się Lindy Moore, weszłam w posiadanie fałszywego dowodu osobistego i paszportu.
-Pamiętaj, jesteś z Nowego Jorku- Betty uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Wiedziałam, że mam się zmienić, ale myślałam że tylko z wyglądu.
-Uciekasz przed mafią, skarbie. Zmiana wyglądu tu nie wystarczy.
-A jak nas złapią na fałszywych dokumentach?
-Nie złapią...nie martw się oto...
-Gotowe?- w pomieszczeniu pojawił się León.
-Jak widać- Betty uśmiechnęła się szczerze- Przywitaj się z Lindy..
Patrzyłam na siebie i uznałam, że dobrze mi w takiej fryzurze.
-Super! Betty jesteś najlepsza!
-No wiem!
-Dzięki...
Pożegnaliśmy się z fryzjerka/ fałszerką i wyszliśmy ze studia.
-To gdzie teraz/-spytałam, na co León:
-Idziemy zmienić twój styl...
-Do butiku?
-Do butiku...-westchnął,  na co ja się uśmiechnęłam.

Następnego dnia:

Federico 
-Okey-zaczął Fabio- Jesteś mafiozem z Chicago i kupiłeś dziewczynę od Marcela...nie znasz jej imienia i danych osobowych. Jesteś twardym kolesiem. Broń masz w kieszeni... tylko nie strzelaj. Jest prawdziwa.
-Co?
-Nie ważne. Idź już.
Zapukałem do na ogół normalnych drzwi, na normalnym holu. Wydawało mi się że gangi kryją się w troszeczkę bardziej 'kryminalnych' dzielnicach.
Otworzył mi wysoki, muskularny facet.
-A ty kto?
-Byłem umówiony z Marcelem w sprawie kupna dziewczyny.
-Zawołam szefa...
Facet zniknął, a ja wszedłem do środka. Serce biło mi jak szalone- bałem się. Jestem w domu mafii...
W lustrze dostrzegłem wnętrze pokoju. Na łóżku leżała dobrze znana mi sukienka- należała do Violetty...
Wszedłem tam i wziąłem ją do ręki- dookoła nie było żadnych śladów jej pobytu tutaj. Schowałem ubranie do torby którą miałem na ramieniu.
Znów stanąłem w holu. Pojawił się tu wysoki chłopak- myślałem że będzie starszy...
-Witam- przywitał sie-Pan w sprawie...
-Dziewczyny...
-Nie ma jej
-Co?!
-Uciekła. Podsłuchała nasza rozmowę...


Cześć!
Mam nadzieję, że się wam spodobało. 
Jak się okazało, Vilu nie musiał uciekać, ale tak by było nudno. Dzisiaj zaczynam pisać tego drugą część w zeszycie ;* 

5 komentarzy:

  1. Nononono ^_^ No proszę.
    Jesteś idealnym przykładem na to
    ,że istnieją jeszcze ludzie z talentem,mądrzy,wyrozumiali itp.;) Czudo rozdział *_* Daj mi tu next<3
    Dobra koncze bo pielęgniarki wyzywaja.A w dupe im XD Pozdro:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem gdzie tu mądrość i wyrozumiałość...talent w zasadzie też nie c;
      Pięlęgniarki? ;/

      Usuń
    2. Tak.Mam cukrzycę i za 48 godzin prawpopodbnie umrę.:/ Weź mnie uszczypnij to się obudze...
      ~~Natalia ;c

























      Prima Aprilis! haha :D Żartowałam :3 Jak to mój kuzyn 6 letni mówi „Plima Aplilis! UWAZAJ bo się zesrasz!" ^_^

      Usuń
    3. A tak serio to mam podbite oko,złamany nos (ale to sprawka kolegi chłopaka) a potem wracam cala Happy z zakupów,i ostatnie co pamiętam to jakiś pisk opon,jak ktoś na mnie krzyczał że mam uważać jak laze (lamus^^) ,a potem krzyk chyba mojego chłopaka. Potem obudzołam się w zpitalu obok mnie na drugim łóżku leży 8 latek,który ciągle do mnie gada "Cześć Śliczna. " "Cześć bejbe" a jak mu powirdzialam ze mam chłopaka to zrobil taką słodka minę *_* Przytuliłam go ,kochany jest ;3 Ale i tak nie ma u mnor szans ;*

      Usuń
    4. Rozumiem, że potrącił cie samochód?

      Usuń

Autorka bloga ma szczera nadzieję, iż post ci się podobał.
Zostaw komentarz :)